16 października, piątek

19:00

Sala koncertowa im. Stefana Strahla

Koncert symfoniczny

Program

Antonín Dvořák Suita amerykańska A-dur op. 98b B 190

Jan Przegendza Dialog symfoniczny na skrzypce i orkiestrę

Wolfgang Amadeus Mozart 39. Symfonia Es-dur K. 543


Wykonawcy

Sulamita Ślubowska skrzypce

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Dolnośląskiej

Piotr Wacławik dyrygent


Powstała pierwotnie jako utwór fortepianowy, Suita amerykańska została zorkiestrowana przez Dvořáka w 1895 roku, niedługo po jego powrocie do Stanów Zjednoczonych. Wersja orkiestrowa doczekała się jednak premiery dopiero w 1910 roku, sześć lat po śmierci kompozytora, a wydana została rok później. Dzieło cechuje się ogólną prostotą – tematów, melodii, rytmiki i harmoniki; każda z pięciu części odwołuje się do inspiracji tanecznych i luźno nawiązuje do eksponowanego w otwierającym Suitę Andante con moto tematu głównego. Łączą one europejską tradycję z wpływami muzycznymi z Nowego Świata: pojawiają się wychylenia w stronę pentatoniki, modalizmu, ale też subtelnej ambiwalencji między trybami durowym i mollowym. Tworzy tym samym nowy, indywidualny rodzaj muzyki amerykańskiej przesiąknięty okalającym go otoczeniem, w ostatniej części Suity objawiający się w sposób szczególny poprzez zestawienie myśli inspirowanej melodiami rdzennoamerykańskimi z tematem rodem z południa Stanów Zjednoczonych. Dzieło nie osiągnęło sukcesu porównywalnego z innymi pozycjami w jego twórczości amerykańskiej, krytykowane za brak spójności; mimo to Suita amerykańska jest równie wdzięczna, co wielobarwna.

Głównym założeniem Dialogu symfonicznego Przegendzy jest badanie wielowymiarowości tytułowego dialogu między partiami solo i tutti. Narracja charakteryzuje się zmienną, burzliwą wręcz emocjonalnością: partia skrzypiec wchodzi z orkiestrą w pełne napięcia interakcje, w których głos indywidualny ściera się z przeciwstawnym brzmieniem symfonicznym. Gwałtowne momenty ustępują jednak z czasem miejsca chwilom wyciszenia przynoszącym melodyjne porozumienie między solistą a orkiestrą. Wymiana myśli muzycznych przybiera w utworze różne postaci, które ewoluując – wraz z nastrojami i typami relacji skrzypiec z orkiestrą – ilustrują samą naturę dialogu, jak sam kompozytor twierdzi: „od rozeznania różnic, przez poszukiwanie kompromisu, aż po osiągnięcie wzajemnego konsensusu”.

„Wstęp jest tak uroczysty, że zaskoczy nawet najozięblejszego słuchacza i laika [...]. Dalej [Symfonia] staje się płomienista, pełna, wielka w bogactwie swoich myśli z uderzającą różnorodnością wszystkich partii i niemal niemożliwym staje się ją śledzić uchem i uczuciem, a wręcz paraliżuje” – takimi słowy podsumował pewien Iwan Anderwitsch swoje wrażenia po wysłuchaniu 39. Symfonii Mozarta podczas koncertu w Hamburgu w marcu 1792 roku. Jest to najwcześniejsza znana relacja z wykonania tego znamiennego dzieła – nie wiadomo bowiem nawet, czy została ona zapremierowana jeszcze za życia kompozytora. Pierwsza z trzech ostatnich – i jednocześnie największych – symfonii Mozarta, powstała latem 1788 roku, w okresie niezwykle płodnym dla kompozytora. Odznacza się nadzwyczajną budową: poprzedzona majestatycznym wstępem w stylu uwertury nie jest zwieńczona żadną kodą. Ta charakterystyczna cecha skłoniła dyrygenta i muzykologa Nikolausa Harnoncourta do zaproponowania, by symfonie 39., 40. i 41. traktować jako jedno wielkie, trójogniwowe dzieło. 39. Symfonia odróżnia się od swoich poprzedniczek szczególnie rozbudowaną grupą drugiego tematu w pierwszej części utrzymanej w formie sonatowej, ale i znaczną niezależnością partii instrumentów dętych. Forma sonatowa powraca również w Andante con moto, choć w kształcie pozbawionym przetworzenia. Barwny menuet zestawiony jest z opartym na ludowym ländlerze triem z charakterystycznymi arpeggiami klarnetu. Wartki finał, będący trzecim ustępem opartym na formie sonatowej, cechuje się szczególnie dramatycznym przetworzeniem, którego powtórzenie wraz z repryzą zastępuje tradycyjną kodę.