Program
Ludwig van Beethoven Romance na skrzypce i orkiestrę G-dur op. 40 nr 1
Mieczysław Karłowicz Koncert skrzypcowy A-dur op. 8 cz. I Allegro moderato
Jean Sibelius Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 cz. 1
Franz Waxman Carmen Fantasie
Ludwig van Beethoven IV Symfonia B-dur op. 60
Wykonawcy
Jarosław Nadrzycki skrzypce
Urszula Pniewska skrzypce
Witold Waszkiewicz skrzypce
Antoni Kowalczyk skrzypce
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Dolnośląskiej
Mirosław Jacek Błaszczyk dyrygent
Romances Beethovena są utworami młodego kompozytora wychodzącego spod pieczy jego mistrza, Haydna, na poszukiwania własnego stylu i środków wyrazu. Podobnie jak w przypadku koncertów fortepianowych Chopina, Romance G-dur powstała już po ukończeniu Romance F-dur, jednak ukazała się w druku jako pierwsza, przez co ich numeracja jest odwrotna do rzeczywistej kolejności powstania. W Romance op. 40 Beethoven przenosi tradycyjną formę na grunt ronda: powracający temat główny przeplatany kupletami, w których relacje między solistą a orkiestrą stają się coraz bardziej złożone. Dzieło powstało w stosunkowo trudnym okresie dla kompozytora, który mierzył się wówczas z ponurą rzeczywistością nieuchronnej utraty słuchu – ledwie bowiem rok później, w 1802 roku, Beethoven spisał swój słynny testament heiligenstadzki; niemniej Romance nr 1 stanowi wejście w epokę romantyzmu pewnym krokiem.
Jak pisał recenzent „Berliner Bürsenzeitung” po prawykonaniu Koncertu skrzypcowego op. 20 Karłowicza 21 marca 1903 roku w Beethoven-Saal w Berlinie, „najlepsza chyba jest część pierwsza z dynamicznym tematem i głęboko przeżytym fragmentem lirycznym”. Dzieło napisane dla profesora skrzypiec kompozytora, Stanisława Barcewicza, od początku cieszyło się dużym powodzeniem zarówno wśród publiczności, jak i krytyków. Cenione za „subtelne i świeże” towarzyszenie orkiestry oraz efektowną partię solową, bogatą w figuracje i liczne wielodźwięki, skłoniło krytyka „Przeglądu Tygodniowego” w relacji z warszawskiego koncertu z 28 listopada 1904 roku do przyrównania Karłowicza do Vieuxtempsa.
Jedyny koncert w dorobku fińskiego kompozytora stawia przed solistą wielkie wymagania techniczne – choć wciąż mniejsze niż pierwotnie. Katastrofalne prawykonanie wersji oryginalnej w Helsinkach w 1904 roku – po części spowodowane niedostępnością znakomitego skrzypka Willy'ego Burmestera i koniecznością znalezienia zastępcy – skłoniło Sibeliusa do dokonania głębokich rewizji oraz lekkiego skrócenia dzieła. Premiera wersji poprawionej miała miejsce ledwie rok później w Berlinie, jednak i wówczas Burmester, któremu Sibelius dedykował zresztą dzieło, nie mógł w niej uczestniczyć. Drugie wykonanie bez jego udziału uznał Burmester za afront tak poważny, że całkowicie odmówił wykonywania Koncertu – a Sibelius zmuszony był zmienić dedykację na innego skrzypka, dwunastoletniego wówczas Ferenca von Vecsey. Nawet i młody Węgier nie był jednak w stanie w pełni sprostać wirtuozowskiej partii tego dzieła, nadzwyczajnego nie tylko w twórczości kompozytora, ale i wśród innych koncertów skrzypcowych. Rozbudowana kadencja solisty w pierwszej części utrzymanej w formie sonatowej pełni rolę przetworzenia, ograniczone ponadto są dialogi między skrzypcami a orkiestrą. Brak wyraźnych inspiracji fińskim folklorem nie odejmuje wszak Koncertowi północnego, Sibeliusowego charakteru i symfonicznego kunsztu.
Carmen Fantasie powstała z myślą o znakomitym skrzypku Jaschy Heifetzu jako część muzyki do filmu Humoresque z 1946 roku, za którą Waxman otrzymał zresztą Oscara. Na srebrnym ekranie zobaczyć można jednak ręce młodego Isaaka Sterna, który zastąpił Heifetza w trakcie nagrań. Ten wirtuozowski utwór opiera się na tematach zaczerpniętych z opery Carmen Bizeta zestawionych w błyskotliwy pastisz. Orkiestra pozostająca dość wierna oryginalnemu brzmieniu pełni rolę właściwie wyłącznie towarzysza solisty nadającego charakter. Jej stabilność oraz wycofana pozycja stwarza szeroką przestrzeń do popisów technicznych i kolorystycznych powierzonych skrzypcom solo. Dzieło, chętnie opracowywane na inne instrumenty solowe, do dziś cieszy się dużą popularnością przez swoją wdzięczność i efektowność.
Tajemniczy, snujący się wokół tonacji mollowych wstęp do IV Symfonii Beethovena stara się unikać zasadniczego B-dur, prowadzi do energetycznej formy sonatowej, stanowiącej trzon pierwszej części. Następująca po niej część wyróżnia się ujmującym wykorzystaniem solowych partii instrumentów dętych drewnianych. Jej liryczność przywodzi na myśl słoneczne, południowe krajobrazy. Część trzecia charakteryzuje się obfitym wykorzystaniem synkop i nieregularnych akcentów, stanowi prototyp scherza. Ostatni ustęp to niezwykle żywiołowe i wymagające technicznie perpetuum mobile – nie jest to przypadek, ponieważ symfonia napisana została z myślą o jednej z najwybitniejszych orkiestr tamtych czasów, działającej na dworze hrabiego Franza von Oppersdorffa w Głogówku. Zamówienie zostało zrealizowane nadzwyczaj szybko, jednak nieprędko nową kompozycją zainteresowali się krytycy – pierwsze recenzje pojawiły się dopiero 5 lat po ukończeniu kompozycji. Dziś wciąż IV Symfonia niesłusznie ginie w cieniu trzeciej i piątej. Napisana na mniejszą orkiestrę wyróżnia się klasycznym pięknem oraz bijącą z utworu radością życia – możliwe, że na styl utworu wpłynęło kwitnące uczucie Beethovena do Josephine Brunsvik.
Oficjalna strona Festiwalu: https://gwiazdypromuja.pl/?lang=pl